Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 938 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

O "Rebeliancie", kosmicznym wyzwaniu i oczekiwaniach

czwartek, 19 lipca 2012 22:15
Skocz do komentarzy

Przejrzałem w myślach ostatnie trzy miesiące w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie podstawowe: dlaczego, u licha, nie zaglądałem tu aż tak długo?

Nie mogę zwalić winy na lato, bo nawet największe upały nie wywołują u mnie spowolnienia myśli twórczej. Nie mogę obwinić piłkarskiej kopaniny, gdyż tę cierpliwie zignorowałem, a w gry komputerowe tradycyjnie nie grywam. Nie mogę wytłumaczyć się nawet urlopem, gdyż z wakacji zwinęliśmy się cichcem, gdy tylko rozpoczął się prawdziwy sezon (nawiasem mówiąc, dzięki temu należę do tych nielicznych, którzy podczas wczasów nad morzem widzieli morze).

Prawdziwą przyczyną są więc chyba książki, nad którymi pracowałem bez chwili wytchnienia, po nocach, w pociągach, bladym świtem i kiedy się dało. Kurz po bitwie powoli opada, czas więc potrząsnąć łepetyną i podliczyć pozycje.

Na pierwszą pozycję wysuwa się„Rebeliant” (ang. „Legend”) autorstwa niejakiej Marie Lu, ciekawa historia o niebanalnej miłości w koszmarnym świecie, którą przełożyłem dla wydawnictwa Zielona Sowa. Przyznam szczerze, iż książka zaskoczyła mnie całkiem i tu pozwolę sobie wkleić kilka zdań ze słowa wstępnego, które do niej napisałem:

„Mimo intrygującego tytułu – po angielsku książka zwie się „Legend” – miałem przeczucie, iż książka opowiada o miłości. Dla mnie, człowieka nawykłego do huku salw burtowych, ryku demonów i szczęku oręża, historie miłosne nie są naturalnym środowiskiem. Pokonałem jednak nieufność, otworzyłem powieść na pierwszej stronie, zaparzyłem kubek mocnej herbaty i…

I wciągnęło mnie.

Wciągnęło mnie do tego stopnia, że przełożenie „Rebelianta” zabrało zaledwie sześć tygodni. Zafascynował mnie świat przedstawiony, surowo rządzony, brutalny, pełen strachu i niemalże pozbawiony nadziei. Urzekli mnie główni bohaterowie – June oraz Day – z którymi przez sześć tygodni włóczyłem po świecie „Rebelianta”. Wreszcie wędrówka dobiegła końca i mogę śmiało rzec, że stałem się ich fanem.

Ja, tłumacz, człowiek cyniczny i zdystansowany, stałem się fanem przekładanej powieści. Koniec świata…

Nie mogę się doczekać drugiego tomu.”

A pojawi się wkrótce, a wraz z nim film, gra komputerowa i Herne jeden wie co jeszcze. Marie Lu zafundowała czytelnikom niezłą torpedę rozrywkową.

Kolejnym pisarskim tabu, jakie pozwoliłem sobie złamać, było science fiction. Ci z Was, którzy regularnie (?) czytują tego bloga, pamiętają zapewne, jak w jednym z wpisów próbowałem odreagować traumę po przełożeniu antologii science fiction dla Fabryki Słów. Zarzekałem się wówczas, że to nie dla mnie, że nigdy więcej, że ja nie umiem itp. Skończyło się to tym, że przemyślałem uważnie zaskakującą propozycję ze strony Pani Redaktor z Zielonej Sowy, poszedłem do pokoju Następcy Tronu, przewertowałem kilka albumów o Układzie Słonecznym, westchnąłem ciężko i zgodziłem się. A potem przeklinałem sam siebie, że podjęcie decyzji zabrało mi aż tyle czasu, bo pisanie okazało się bardzo fajną przygodą. Książka na razie nosi tytuł roboczy, którego nie zdradzę, żeby nie wywoływać mylnych skojarzeń, ale nadmienię, że napisałem ją z myślą o czytelniku w wieku 10-13 lat (choć górny limit, jak wszyscy wiemy, to kwestia baaardzo umowna). Ten zaś znajdzie tam Obcych, szaloną gonitwę po planetach i księżycach naszego układu, serię tajemnic, kilka osobliwych ras, parę nieprzemyślanych decyzji i przynajmniej jeden porządny wybuch, a do tego orbitalną śmieciarkę, nibykota i cząstkę siebie.

I co tam jeszcze? Ano przełożyłem na naszą mowę przaśną pierwszy rozdział „Wojny w Blasku Dnia” Bretta, o którym złośliwie nie powiem nic poza tym, że mnie zachwycił. „Morza Wszeteczne” zostały ukończone, wypolerowane i wychuchane, ale los tej książki jest na razie niejasny. Nie wiem też nic na temat przyszłości drugiego tomu „Ragnaroku 1940” ani kolejnego tomu O’Briana. Skoro natura nie znosi próżni, żongluję już w głowie kilkoma nowymi pomysłami, a póki co z niecierpliwością czekam na premierę „Listów lorda Bathursta”.

Pisałem tę powieść stosunkowo szybko – zanadto mnie wciągnęła – a potem zaraz przeskoczyłem do innego projektu i nim wróciła od redaktora, zdążyłem wiele zapomnieć. Czytałem ją więc z przyjemnością i z narastającym napięciem. Nie powinienem takich rzeczy mówić ani tym bardziej pisać, ale podoba mi się. Uzyskałem mniej więcej ten efekt, na którym mi zależało, a dzięki celnym uwagom redaktorów Tomka Hogi i Michała Kubiaka powieść została wypolerowana zarówno językowo jak i historycznie. Gdybym miał ją określić gatunkowo, uznałbym, że to sensacyjno-szpiegowski dramat kostiumowy. Gdybym miał znaleźć dla niej przegródkę w sercu, uznałbym, że to mój pomnik ku czci morza, Royal Navy oraz prozy Patricka O’Briana. Gdybym miał ją do czegoś przyrównać, powiedziałbym, że ma coś zarówno z powieści „Stacja arktyczna „Zebra” jak i z serialu „Mentalista”. Gdybym miał wyszukać w niej największe atuty… Ba, nie wiem. Bitwy morskie? Pojedynki na intrygi? Ociekające sarkazmem dialogi? Rozszalały, miotający się Doggs? W każdym razie, zostawiłem w tej książce spory kawałek serca, chyba największy od czasów „Miasteczka Nonstead”.

 Fabryka Słów wszczęła już potężną kampanię propagandową wokół „Listów…”  i tak oto pod tym adresem http://secretum.pl/konkursy/konkurs-graficzny-listy-lorda-bathursta.html można znaleźć „Wieczór przed egzekucją”, opowiadanie otwierające powieść i stanowiące swoisty prolog, a także związany z nim konkurs dla grafików. Pod tym adresem zaś http://www.wiadomosci24.pl/artykul/na_pelnych_zaglach_wywiad_z_marcinem_mortka_237266.html znajduje się wywiad przeprowadzony przez Michała Mazika, w którym spowiadam się z kulisów powstawania „Listów”. Ciekawe, co będzie dalej.

Przyznam szczerze, że jednym z moich największych pisarskich marzeń jest stworzenie serii, mogącej rywalizować z cyklem Cornwella o Sharpe’ie bądź Forestera o Hornblowerze. Być może „Listy lorda Bathursta” to początek realizacji tego marzenia. Tomek Hoga sprowokował mnie do zostawienia otwartego zakończenia. Przyszłość pokaże, czy coś z tego wyniknie.

A na zakończenie historia z zupełnie innej beczki. Od poniedziałku rozpoczynam nadawanie z Islandii. Na stronie Głosu Wielkopolskiego publikować będę dzień po dniu opis wycieczki po wyspie mgieł i tajemnic, którą będę pilotować. Zapraszam wszystkich, którzy chcą poznać największe źródło moich inspiracji.

Stay tuned!

 

Podziel się
oceń
0
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 24 stycznia 2017 18:37

    Zdulski

    autor Anastazy

    blog: http://sportwizja.pl/SelmaKurzeja9

  • dodano: 15 sierpnia 2016 22:48

    Super post

    autor Ala79

    blog: http://www.officialfanclub.net/ofc-social/16490-efetaned/profile

  • dodano: 17 lipca 2016 21:16

    super wpis

    autor doda2476

    blog: http://www.cdtywd.com/home.php?mod=space&uid=1296697

  • dodano: 05 czerwca 2016 18:28

    OK WPIS

    autor witek5650

    blog: http://xtensiv.gamerz.free.fr/index.php?file=Members&op=detail&autor=opewatil

  • dodano: 10 lutego 2016 11:56

    super stronka

    autor sumka87

    blog: http://sjzt188.cn/home.php?mod=space&uid=18781

  • dodano: 02 lutego 2016 9:16

    dobra strona

    autor kurek5619

    blog: http://tecvis.co.uk/forum/member.php?action=profile&uid=34444

  • dodano: 26 lipca 2013 19:52

    Otaczaj się towarzyszami broni, przeciwnik będzie miał wybór celów.

    autor Iga

    blog: http://otooslo.pl

  • dodano: 23 kwietnia 2013 11:54

    Odwaga: podejść do boksera i zwymyślać go od ostatnich. Ostrożność: powiedzieć mu to samo przez telefon.

    autor Berenika

    blog: http://otolondyn.pl/atrakcje-londynu/london-eye

  • dodano: 04 listopada 2012 15:14

    Najwyraźniej coraz rzadziej.

    autor D.

  • dodano: 24 października 2012 16:43

    Witam,czy p.Marcin zagląda tu czasem?Pozdrawiam

    autor caharin7

  • dodano: 15 października 2012 9:15

    I wish your dreams will come true. You are creative and talented person . I believe in you.

    autor here

    blog: http://dissertations.biz/

  • dodano: 25 sierpnia 2012 15:07

    Nie podałem najważniejszej informacji gdyby ktoś zamierzał kupić:
    Redaktor prowadzący Arthur Cotterell - Wydawnictwo Olesiejuk. Ja kupiłem za 16,90 w biedronce - przepraszam za reklamę, ale może dla kogoś być to ważne - Dzięki niej jakoś lepiej rozumiem Pana książki

    autor Apokryf

  • dodano: 25 sierpnia 2012 14:18

    Panie Marcinie w biedronce jest pięknie ilustrowana książka "Mitologie Świata" 19 autorów jest też trochę o mitach europy północnej znanych z Pana książek. Pozycja powinna Pana zainteresować.
    Pozdrawiam i przepraszam za ten spam

    autor Apokryf

  • dodano: 13 sierpnia 2012 13:59

    Chętnie bym dołączył na facebooka, ale miałem kiedyś przykrą sprawę chyba ze stroną phishingową. Byłem też na naszej klasie, ale po przykrym zdarzeniu polikwidowałem tą stronę. Wolę dmuchać na zimne i nie ujawniać za wiele.
    O słucha pan sabaton - nie ma to jak patrioci ;) szwedzcy. Och ten nasz potop szwedzki ;)
    Bardzo lubię w Pana powieściach że przemycają jakąś prawdę o człowieku fantazja pozwala na to że robi się to zupełnie nienachalnie -jak np na filmie. Moim chyba ulubionym filmem jest Joanna d'Arc z Leelee Sobieski wtedy jeszcze młodą. Tak naprawdę to dla mnie film o miłości dwojga ludzi i patriotyzmie. Gorąco pozdrawiam - Piotr

    autor Apokryf

  • dodano: 12 sierpnia 2012 17:46

    Panie Piotrze vel Apokryfie. W żadnym wypadku nie ośmieliłbym się nazwać Pana spamerem. Lubię Pańskie komentarze i zapraszam do kontaktu na fb!

    autor Marcin Mortka

  • dodano: 11 sierpnia 2012 12:28

    Miał Pan ochotę obejrzeć bitwę morską. Specjalnie dla Pana:http://www.youtube.com/watch?v=nZ0eZxHunOg
    moje motto:"W twej naturze są obecne wszystkie żywioły, jesteś dziką bestią, aniołem i człowiekiem, cokolwiek pielęgnujesz tym właśnie się stajesz."

    Gorące pozdrowienia dla Pana - Piotr
    P.S. Mam nadzieję, że nie uzna mnie Pan za spamera - przysięgam to ostatni post tego typu

    autor Apokryf

  • dodano: 11 sierpnia 2012 3:16

    Panie Marcinie znalazłem poetyckie tłumaczenie naszej rodzimej Piosenki:
    http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=3KC0BDGUw6w
    Szczęśliwej drogi już czas. Pan jest lepszym tłumaczem, sens mniej więcej jest zachowany, ale słowa już nie. Bardzo mnie to zaskoczyło. Pan jest lepszym tłumaczem - ja z reguły jestem głuchy na angielski ale tu to jakaś poezja chyba Find your road to your heart (in your heart) bardzo ciekawe, no chyba, że źle usłyszałem. W przyszłości zamierzam skompletować wszystkie Pana książki i je przeczytać-zarówno tłumaczenia jak i Pana. W pierwszej kolejności niestety czytam to czego muszę się nauczyć co jest dla mnie ważne, kurcze szkoda. A czytałem tylko opowiadanie z gry, Świt po bitwie, Miasteczko Nonstead, Trochę Martwego Jeziora,będę kontynuował - reszta czeka na swoją kolej.
    Gorąco pozdrawiam - wielki szacunek dla Pana

    autor Apokryf

  • dodano: 20 lipca 2012 8:36

    Zazdroszcze. Bardzo.

    autor Merry

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

sobota, 23 września 2017

Licznik odwiedzin:  30 788  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

Blog autorski Marcina Mortki, w którym trochę opowiada o książkach, trochę z nich żartuje, trochę wspomina, trochę niucha i węszy, okazjonalnie nabija się i chichocze, incydentalnie bucha ogniem z pas...

więcej...

Blog autorski Marcina Mortki, w którym trochę opowiada o książkach, trochę z nich żartuje, trochę wspomina, trochę niucha i węszy, okazjonalnie nabija się i chichocze, incydentalnie bucha ogniem z paszczy, a czasami to nawet marudzi. Ale tylko czasami.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 30788
Wpisy
  • liczba: 24
  • komentarze: 240
Galerie
  • liczba zdjęć: 36
  • komentarze: 12

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Ale seriale

Pytamy.pl